Od dawna już w moim pudełku zalegały drewniane zawieszki. Ale jakoś nie miałam serca się za nie zabrać. Aż do tej pory :) A że za oknami robi się coraz bardziej szaro i buro (pomijając dzisiejsze słońce, które wyszło jak na złość, bo chyba wiedziało, co planowałam napisać :D), to zrobiłam kolczyki na wspomnienie lata.
Koła mają średnicę 4 cm, a długość kolczyków wraz z biglem to ok. 6 cm :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolczyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolczyki. Pokaż wszystkie posty
piątek, 27 września 2013
czwartek, 7 marca 2013
Zakręcone kolczyki
Przyznaję się bez bicia, że ostatnio zaniedbałam bloga. To nie jest tak, że nic nie robiłam z biżuterii, po prostu nie znalazłam tych 30 minut, żeby przekopać się przez nagromadzone zdjęcia, kilka z nich edytować i wrzucić. Teraz będzie trochę zasyp :) Chyba że znowu wpadnę w wir pracy, której nadal mi trochę zostało :)
Dzisiaj coś z wykańczania zapasów, które znowu urosły do rozmiarów olbrzymich i póki nie skończę większości nie mam co zamawiać nowych (swoją drogą to wykańczanie na razie idzie nieźle :)). Prezentuję więc coś, co było mocno kombinowane bo pomysł nie chciał się jakoś pojawić, a ja się uparłam, że pojawić się powinien :D Oto sprężyna w roli głównej:
piątek, 1 marca 2013
Kawowe kolczyki
Zaczęło się od znalezienia w sklepie szklanych buteleczek, w których się zakochałam od pierwszego wejrzenia. Kupiłam z myślą, że "coś się wykombinuje". Ale długo nie miałam pomysłu co takiego. Aż do rozmowy z Olą, moim ekspertem-konsultantem. Rozmowa zakończyła się okrzykiem "Najlepiej! Kawowe kolczyki!"
No a potem wycieczka do sklepu po ziarnistą kawę, tylko po to, żeby się rozczarować, bo ziarna kawy okazały się za duże. Tutaj pomógł młotek. I siostrzenica, która wsypywała do słoiczków kawę i koraliki (żeby nie było, to nie był wyzysk! Mała zapracowała na kilka batoników co najmniej :D)
A o to efekty :)
No a potem wycieczka do sklepu po ziarnistą kawę, tylko po to, żeby się rozczarować, bo ziarna kawy okazały się za duże. Tutaj pomógł młotek. I siostrzenica, która wsypywała do słoiczków kawę i koraliki (żeby nie było, to nie był wyzysk! Mała zapracowała na kilka batoników co najmniej :D)
A o to efekty :)
czwartek, 24 stycznia 2013
Nowe kolczyki
Zaniedbałam trochę robienie kolczyków, więc postanowiłam teraz skupić się głównie na nich. Przeszukując pudełko znalazłam kilka zrobionych już par z zawieszkami. Jest to dla mnie swojego rodzaju powrót do korzeni, bo od tego zaczynałam robienie kolczyków :) Dla przykładu pokazałam jedne z pierwszych moich kolczyków (te niebieskie na dwóch pierwszych zdjęciach), zrobione jeszcze w czasach, kiedy nie doceniałam szpilek gwoździ i nie miałam szczypiec. I tak wyglądały wszystkie te kolczyki, więc poprzerabiałam je wszystkie :)
Oprócz tego pobawiłam się trochę z łańcuszkiem. I odkryłam, że łączenie miedzi ze srebrem jednak wygląda naprawdę dobrze.
A na sam koniec kolczyki marmurkowe, najprostsze z możliwych.
Przy okazji znalazłam dla siebie nową zabawę, ale pochwalę się dopiero, jak zrobię pierwszą parę. I to po sesji. I może jak napiszę coś z mojej pracy magisterskiej, żeby przestała mi się śnić po nocach. Dobrze by było... :D
środa, 2 stycznia 2013
Fioletowe motyle
Generalnie preferuję delikatną biżuterię. Skromne bransoletki, proste pierścionki (których i tak zazwyczaj nie noszę) i zwykłe wisiorki (moim ulubionym jest zegarek na długim łańcuszku w kolorze starego złota). Ale absolutnie uwielbiam długie kolczyki, a najlepiej żeby pobrzękiwały, dzwoniły i plątały się we włosy :D Do tej pory raczej tego typu kolczyki kupowałam, bo nie wyobrażałam sobie zabawy ze szczypcami przy robieniu malutkich oczek. Cóż... miałam rację, bo trochę mi ta zabawa zajęła, ale było warto :)
Łącznie z biglem kolczyki mają 10 cm długości, wykonane są z fioletowych perełek od Kini (:) a jednak wykorzystałam coś od Ciebie :P), drobnych koralików o średnicy 3,5 mm i szklanych łezek.
Łącznie z biglem kolczyki mają 10 cm długości, wykonane są z fioletowych perełek od Kini (:) a jednak wykorzystałam coś od Ciebie :P), drobnych koralików o średnicy 3,5 mm i szklanych łezek.
Załączam też zdjęcia, których wcześniej nie chciało mi się zrobić :D Przy okazji robienia kompletu w kolorach jesieni zrobiłam podobne bransoletki w kolorach turkusowo-czarnym i czerwono-żółtym.
sobota, 29 grudnia 2012
Linka jubilerska
Swego czasu produkowałam naprawdę dużo biżuterii z linki, głównie kolczyków, bo bransoletki jakoś wyjątkowo łatwo się rozpadają, kiedy są za bardzo obciążone. Postanowiłam do tego wrócić, kiedy spychany w kąt woreczek wypchany kamyczkami nie dał się dalej w ten kąt spychać. Ale dzięki temu udało mi się pozbyć 80% niewykorzystanych kamieni, więc jestem z siebie dumna.
Przy okazji muszę się pochwalić, że mam coraz mniej produktów, które leżą niewykorzystane od lat (np. kamyczki mi zalegały w pudełku jeszcze od liceum, a perełki zostały zakupione przy okazji realizowania zamówienia koleżanki, kiedy byłam na pierwszym roku studiów). Oczywiście są plusy - w końcu mi się zamyka pudełko i nie muszę wywalać wszystkiego w poszukiwaniu "tych dwóch" koralików, a z drugiej strony coraz ciężej jest coś wykombinować. Prawie wykończyłam karabińczyki (zostało mi 2 miedziane i jakieś 6 posrebrzanych), niewiele sznurka i w ogóle zaczynam żałować postanowienia o niezamawianiu niczego, dopóki nie opróżnię większości pudełka. Powstała mi już cała lista produktów, których nie mam, a naprawdę potrzebuję (NAPRAWDĘ! :D).
piątek, 21 grudnia 2012
Wyzwanie
Od miesiąca
nie robię nic innego tylko bransoletki. I to głównie ze sznurka. Doszło do
tego, że moja mama mi zarzuciła, że nie robię wystarczająco kobiecej biżuterii
(w kontekście rozmowy: dla kobiet po 30-tce moja biżuteria nie będzie
interesująca). Cytując pewnego serialowego bohatera: CHALLENGE ACCEPTED!
No dobra...
najpierw zrobiłam kilka kobiecych bransoletek :D Ale potem postanowiłam, że nie
zrobię kolejnej bransoletki, dopóki nie wyprodukuję 10 par kolczyków. W miarę
możliwości powinny się od siebie różnić. Przynajmniej kolorem! Z tym
postanowieniem siadłam, rozłożyłam koraliki i... miałam kompletną pustkę w
głowie.
A potem
jakoś poszło. Próbowałam zrobić kolczyki gronka, ale chyba jestem jakaś
upośledzona pod tym względem, bo jeszcze nigdy mi nie wyszły. Za to baza została
(wykorzystałam łańcuszek z bazy pod bransoletkę charms, która też nigdy mi nie
wyszła) i uprościłam trochę kolczyk. Powstała z tego cała seria :)
Kolczyki z
kwiatkiem gdzieś zobaczyłam niedawno i akurat miałam zawieszki (chociaż zupełnie inne), więc
skopiowałam pomysł. Wyszły trochę ciężkie, więc trzeba jeszcze nad nimi
popracować, ale generalnie idea pozostanie.
Kokosa
męczyłam od momentu, jak przyszła ostatnia paczka. Mam go sporo i zero pomysłu
na zagospodarowanie. Wykorzystałam więc najprostszy schemat: perełka i
zawieszka. Miałam problem ze szpilką, bo za nic w świecie nie mogłam dopasować
oczka, ale w końcu się udało.
Kupiłam
fajne kolorowe koraliki. Pomyślałam sobie, że zrobię zakręcone, optymistyczne
kolczyki. Nie wyszło. Dużo lepiej wygląda wersja z przezroczystym i czarnym
koralikiem :)
No. To mamy
dziewięć par. Utknęłam na dziesiątej, jak zwykle. Chwilowa niemoc twórcza mnie
dopadła, ale jakaś wizja mi się ukazała, kiedy spojrzałam na czerwone kolczyki
na łańcuszku. Zawsze mnie bawiło poetyckie nazywanie swoich wytworów. Tak,
jakbym robiąc kolczyki pisała książkę, za którą dostanę Nobla. I tak powstały
kolczyki „Motyl Siedzący Na Pąku Róży”. Bo wizja była poetycka właśnie :)
środa, 19 grudnia 2012
Kolczyki inspirowane naturą
Długo nie mogłam wybrać, co chciałabym pokazać najpierw. Więc zanim zacznę z moją najnowszą obsesją, pokażę swoje kolczyki robione już dawno temu :)
Najpierw powstały wisienki. W prototypie zrobionym na lince jubilerskiej zdawałam ustny z polskiego. I właśnie wtedy kolczyk zgubiłam. Więc powstały te na szpilce (nie zahaczają o ubrania).
Potem miałam fioła na punkcie motyli. Wszystkie powstały jakiś rok temu. Miałam niewykorzystany drut z pamięcią o głupiej średnicy, która do niczego się nie nadawała. I któregoś wieczora po prostu mnie olśniło :) Najpierw powstały te duże, a potem półmotylki, bo nie miałam już wystarczająco dużo drutu, żeby zrobić dwa kolczyki. I dziwna sprawa z tymi półmotylkami... koleżankom podobały się bardziej niż całe :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















































