Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bransoletki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bransoletki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 marca 2013

Drewniana bransoleta

W ostatniej paczce przyszło medium do spękań. Najpierw podeszłam do niego trochę nieufnie - kupiłam, bo było tańsze niż inne, które widziałam. Upoiłam się za to zapachem pasty do postarzeń, która pachnie jak dawniejsze pasty do butów. Uwielbiam!

Ostatecznie z medium do spękań się polubiliśmy i nie mam pojęcia, jak mogłam ozdabiać przedmioty, nie znając tego cudu. Nie oznacza to, że wszystko teraz będzie spękane... ale prawie wszystko :P

A oto rezultaty mojej zabawy, drewniana bransoleta ozdobiona różami:


środa, 2 stycznia 2013

Fioletowe motyle

Generalnie preferuję delikatną biżuterię. Skromne bransoletki, proste pierścionki (których i tak zazwyczaj nie noszę) i zwykłe wisiorki (moim ulubionym jest zegarek na długim łańcuszku w kolorze starego złota). Ale absolutnie uwielbiam długie kolczyki, a najlepiej żeby pobrzękiwały, dzwoniły i plątały się we włosy :D Do tej pory raczej tego typu kolczyki kupowałam, bo nie wyobrażałam sobie zabawy ze szczypcami przy robieniu malutkich oczek. Cóż... miałam rację, bo trochę mi ta zabawa zajęła, ale było warto :)

Łącznie z biglem kolczyki mają 10 cm długości, wykonane są z fioletowych perełek od Kini (:) a jednak wykorzystałam coś od Ciebie :P), drobnych koralików o średnicy 3,5 mm i szklanych łezek.




Załączam też zdjęcia, których wcześniej nie chciało mi się zrobić :D Przy okazji robienia kompletu w kolorach jesieni zrobiłam podobne bransoletki w kolorach turkusowo-czarnym i czerwono-żółtym. 


poniedziałek, 31 grudnia 2012

Elegancja

Stwierdzam, że zdecydowanie na punkcie bransoletek mam obsesję. Sama nie noszę, ale uwielbiam je robić. Trzeba kupić następnym razem więcej szpilek gwoździ i wrócić do kolczyków. Koniecznie :)

W kilku wcześniejszych postach używałam kawowych perełek, żeby przetykać koraliki. Tym razem odwrotnie. Kawowe perełki poprzetykałam rudym szkłem crackle.


Kawowych perełek miałam jeszcze sporo. Naszyjnik, który dała mi do zabawy Kinia był naprawdę długi (swoją drogą, że zostało ich jeszcze kilkanaście, ale "z ubytkiem" - już mam na nie pomysł :])

Postanowiłam wykorzystać ostatnią bazę pod bransoletkę charms, ale zamienić karabińczyk na eleganckie zapięcie, które nie pasowało mi do niczego innego.





Do tej bransoletki powstały też pasujące kolczyki, ale żadne zdjęcie mi nie wyszło. Tym razem aparat nie dał się oszukać, trzeba na niego szukać nowego sposobu (mój aparat nie lubi zbliżeń, więc ostrość łapałam z większej odległości a zdjęcie robiłam z mniejszej. Ale przy kolczykach się połapał i zdjęcia wyszły zamazane :D)

I dochodzę do wniosku, że przy następnym zamówieniu kupię też te bazy pod bransoletki. Początkowo mnie straszyły z pudełka, ale teraz je już lubię :)

niedziela, 30 grudnia 2012

Czarne monety

Próbując jakiś czas temu swoich sił z sutaszem, nakupiłam mnóstwo czarnych szklanych monet. Z sutaszem mi wyszło co najmniej średnio (co nie oznacza, że się poddałam, ale odłożyłam na później), a monety zostały. Zostały też ozdobne zapięcia. Więc co zrobić z dwoma rzeczami, które do niczego nie pasują? Połączyć! :D





sobota, 29 grudnia 2012

Linka jubilerska

Swego czasu produkowałam naprawdę dużo biżuterii z linki, głównie kolczyków, bo bransoletki jakoś wyjątkowo łatwo się rozpadają, kiedy są za bardzo obciążone. Postanowiłam do tego wrócić, kiedy spychany w kąt woreczek wypchany kamyczkami nie dał się dalej w ten kąt spychać. Ale dzięki temu udało mi się pozbyć 80% niewykorzystanych kamieni, więc jestem z siebie dumna.










Przy okazji muszę się pochwalić, że mam coraz mniej produktów, które leżą niewykorzystane od lat (np. kamyczki mi zalegały w pudełku jeszcze od liceum, a perełki zostały zakupione przy okazji realizowania zamówienia koleżanki, kiedy byłam na pierwszym roku studiów). Oczywiście są plusy - w końcu mi się zamyka pudełko i nie muszę wywalać wszystkiego w poszukiwaniu "tych dwóch" koralików, a z drugiej strony coraz ciężej jest coś wykombinować. Prawie wykończyłam karabińczyki (zostało mi 2 miedziane i jakieś 6 posrebrzanych), niewiele sznurka i w ogóle zaczynam żałować postanowienia o niezamawianiu niczego, dopóki nie opróżnię większości pudełka. Powstała mi już cała lista produktów, których nie mam, a naprawdę potrzebuję (NAPRAWDĘ! :D).

środa, 26 grudnia 2012

Drapieżna bransoletka

Realizując jedno z zamówień na bransoletkę musiałam dokupić koralików fimo w zeberkę. Trochę nie wyszło, bo koralików już nie było, zostały tylko w panterkę i to w dużym rozmiarze (14 mm, gdzie ja zazwyczaj używam max.12 mm). Do zamówienia wykorzystałam więc inne, a te leżały i czekały na swoją kolej. 
Doczekały się i wyszło całkiem zgrabnie :)



niedziela, 23 grudnia 2012

Komplet: Jesień

Wczoraj na prośbę bratanicy zrobiłam jej bransoletkę świąteczną (po to ta gwiazdka, na życzenie małej). Akurat skończyła mi się gumka, więc musiałam sięgnąć po łańcuszek. Żeby nie wyglądało to "łyso" koraliki nałożyłam warstwowo. 




Efekt wyszedł cudny! Postanowiłam więc wykorzystać pomysł i tak powstała bransoletka w jesiennych kolorach. Miałam akurat koraliki crackle, na które nie miałam pomysłu od momentu kupienia (ze dwa lata), bo są dwukolorowe i do niczego mi nie pasowały. A że bransoletka pochłania ogromne ilości koralików (49 koralików o średnicy 8mm) to tym bardziej się ucieszyłam, że wykorzystam je prawie wszystkie. Przy okazji dorobiłam pasujące kolczyki.





Potem wykończyłam ręce robiąc takie bransoletki w wersji żółto-czerwonej i turkusowo-czarnej. Chyba będę musiała zainwestować w inne szczypce, bo moje z piankowymi rączkami nie służą nałogowemu robieniu biżuterii.

czwartek, 20 grudnia 2012

Zepsuty naszyjnik

Przyjaciółka wręczyła mi woreczek z różnego rodzaju zniszczoną biżuterią ze słowami, że mam to wykorzystać jak mi się podoba, bo może coś ładnego z tego zrobię. Leżało to u mnie w pudełku już z miesiąc i dzisiaj postanowiłam się za to zabrać. Na pierwszy ogień poszły korale o zgniłozielonej barwie. Niestety, zanim pomyślałam o zrobieniu zdjęć całego naszyjnika, zdążyłam go już pociąć i podzielić na interesujące mnie elementy, ale przedstawiam efekty :)

DROPSY

Przez moment nie wiedziałam czy dołożyć do nich zielone szkło czy kawowe perełki. Postanowiłam jednak zrobić podwójną bransoletkę i szkło byłoby zwyczajnie za ciężkie.




BARYŁKI

I znów nie mogłam się zdecydować, co z tych koralików zrobić. Kształt niefajny, bo ciężko zrobić z nich coś innego niż korale na szyję. Ale jest, udało się :) Powstała całkiem zgrabna szamballa.


RESZTKI

Na sam koniec zostały mi 4 dropsy i jedna baryłka. Więc połączyłam je w jedną bransoletkę z popielatymi crackle (w końcu szkło :D). Oto efekt:



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...