Zaczęło się od korpusu z modeliny, który mi się totalnie połamał, więc wizja ta umarła dosyć szybko. Aż wczoraj mnie oświeciło, siadłam jak tylko wróciłam z pracy i zaczęłam przygotowywać bazę pod anioła. Przygotowałam tułów, ręce i nogi na sznurkach (ale osobno, żebyśmy już przyszyć mogły razem) i przyszyłam długie zielone włosy z włóczki, bo to jej ulubiony kolor jest.
A oto, co powstało:
